czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 2.

"Kłamstwo numer jeden"

Po kilku godzinach byłam z Mikem w domu. Strasznie mnie te zakupy wymęczyły. Stwierdzam, ze mój brat nie ma za grosz gustu co do wybierania biżuterii, ale nie będę się go czepiać. Trzeba chłopaka wyszkolić i tyle. Po tych całych zakupach okropnie zgłodniałam. Od razu po przyjściu do domu rzuciłam się na lodówkę i wzięłam mój ulubiony jogurt do picia, a następnie poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać wszystkie rzeczy z toreb. Zaczynając od ubrań, poprzez buty i kończąc na dodatkach. Takie sezonowe zakupy.
-Pezz, masz gościa!- usłyszałam głos Mike'a z korytarza. Odstawiłam szybko jogurt i pognałam do przedpokoju.
-Austin!- krzyknęłam z końca korytarza i przytuliłam się do chłopaka. Jego mocne dłonie objęły moją talie, a ja schowałam głowę w jego ramiona. 
-Dobra, dobra. Weźcie, bo zanosi się na jakąś komedię romantyczną- powiedział Mike, odwracając się do nas tyłem.
-Powiem to samo, jak będziesz się obściskiwał z Maddie!- odpowiedziałam bratu i poszłam z Austinem do pokoju. Austin Austinem, ale jak on wygląda? Cóż... Austin jest szatynem z pięknymi, zielonymi oczami. Włosy zazwyczaj stawia sobie na żel, chodzi w bejsbolówkach, wiecie. Typowy, popularny facet. Jednak ma cudowny charakter, serio. 
Szatyn usiadł na łóżku, a ja kontynuowałam moje rozpakowywanie toreb. 
-Słuchaj, musimy pogadać- zaczął Austin. 
-Własnie wiem! Ja nie wiem co ty chcesz na urodziny. Zastanawiam się co prawda co mam zorganizować, ale tak naprawdę nie wiem na co się zdecydować- zaczęłam, cały czas rozpakowując torby. 
-Dobrze wiesz, że nie musisz nic robić dla mnie- uśmiechnął się uroczo Austin.
-Ooo, jakie to słodkie, skarbie- zaśmiałam się melodyjnie i dosyć głośno zgniotłam jedną, papierową torbę.
-Perrie! Wypiłaś mój jogurt- wparowała do pokoju Noemi, oskarżając mnie o wypicie JEJ jogurtu.
-Oj, daj spokój. Jutro ci kupię, uspokój się już- powiedziałam, nawet nie spoglądając na Emi.
-ALE JA MAM OCHOTĘ NA NIEGO TERAZ!- krzyknęła dziewczyna i zatrzasnęła drzwi. 
-Matko boska, ta jak zwykle ma problemy- zaczęłam narzekać.- Jakby nie miała ważniejszych rzeczy do roboty.
Zaczęłam rozpakowywać kolejną torbę z ubraniami, a Austin tępo się patrzył. Spojrzałam na niego. Zostawiłam te cholerne ubrania i usiadłam obok niego. 
-Austin, co się dzieje?- zapytałam, patrząc chłopakowi prosto w oczy. 
-Ja...- zaczął Austin, ale krzyk mojej mamy z kuchni mu przerwał.
-Zaraz pójdziemy na kolacje, mamo!- krzyknęłam.
-Jutro pogadamy, Perrie. Muszę lecieć- powiedział Austin i wyszedł z mojego pokoju przez drzwi tarasowe. Pomachał mi i przesłał buziaczka, a ja się delikatnie uśmiechnęłam. O co mogło mu chodzić? Mam nadzieję, ze to nic poważnego. Wstałam z łóżka i powlokłam się do kuchni, gdzie mama już tłumaczyła Noemi, ze kupi jej całą zgrzewkę jogurtów i ma nie panikować.
Usiedliśmy całą rodziną do kolacji i zaczęliśmy jeść. Każdy opowiadał co dzisiaj robił, co mu się zdarzyło, a na koniec było losowanie kto sprząta po kolacji. Wypadło na Mike'a, więc ja wróciłam się do pokoju. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam. W słuchawce odezwała się Maddie- dziewczyna Mike'a.
-Pezz, powiedz proszę Mike'owi, żeby jutro wziął ode mnie swoje książki, te co mi pożyczył, okej? Ma moje klucze, ale niech je zostawi pod wycieraczką, sądzę że nie będą mu więcej potrzebne- powiedziała szybko Mads. 
-O czym ty mówisz?
-Zerwaliśmy ze sobą. To ty nic nie wiesz? Kilka dni temu stwierdziliśmy, że nie ma sensu ciągnąć tego dwuletniego związku dłużej- powiedziała dziewczyna, a potem szybko się rozłączyła.
Koniec związku? Dwuletniego? Rozstali się kilka dni temu? DLACZEGO MIKE MNIE OKŁAMAŁ? 

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 1.

"Poznajcie mnie"

"(...)Jeszcze tylko kilka dni i wakacje! wreszcie. Leciało to wszystko tak strasznie długo. Niedługo będą urodziny Austina, aww. Muszę mu coś przygotować. Czy na siedemnaste urodziny wypada mu zrobić imprezę czy może lepiej żebyśmy spędzili ten czas we dwoje? Sama nie wiem. Jutro zapytam się Harriet i Lexi. One na pewno będą wiedziały co robić. O nie. Mike przylazł. Zaraz pewnie Noemi przyjdzie. Kończę."
-E, Pezz- powiedział Mike, mój brat. Zastanawiacie się pewnie jak on wygląda. Cóż... Mike ma jasne blond włosy, głębokie, niebieskie oczy i jest świetnie zbudowany. Gra w koszykówkę i piłkę ręczną oraz gra na gitarze i śpiewa. Uwielbia też pływać. Jak dla mnie jest wspaniałym bratem, chociaż czasami zbyt opiekuńczym.
-Co chcesz Mike?- zapytałam podnosząc wzrok znad pamiętnika. Spojrzałam na brata stojącego w drzwiach.
-Jak myślisz co powinienem kupić Maddie na naszą rocznicę?- zapytał niepewnie chłopak. 
-Która rocznica?- zapytałam spoglądając na niego. 
-No, pierwsza.
-A więc zabierz ją do restauracji, kup złoty naszyjnik i koniecznie kwiaty- uśmiechnęłam się do brata.
-Dzięki Pezz! Jesteś niezastąpiona!
Spoko Mike, pomyślałam. Mike był ode mnie starszy i miał dziewczyne Maddie. Znali się już od dziecka, a dopiero teraz zrozumiał, że ją kocha. Pewnie zastanawiacie się jak ja wyglądam. Jestem kompletnie inna niż Mike. Mam ciemnobrązowe, długie, proste włosy, ciemnobrązowe oczy i delikatnie piegi na policzkach. I jeszcze dołeczek w prawym policzku. Nie jestem jakoś wystrzałowo szczupła, bo mam tzw. "kobiece kształty", jednak nikomu to nie przeszkadza. 
-Perrie, Perrie!- krzyczała Noemi ze swojego pokoju. Emi to moja młodsza siostra. Ma piętnaście lat i jest mieszańcem moim i Mike'a. Ma ciemnobrązowe włosy, sięgając do połowy ramion i niebieskie oczy. Ma tylko delikatny dołeczek w prawym policzku i jest szczupłą dziewczyną. 
-Słucham cię, Em- powiedziałam, wchodząc do pokoju siostry i usiadłam na łóżku.
-Powiedz mi czy róż pasuje do pomarańczu?- zapytała dziewczyna. 
-Mówiłam ci, że o wszystko zależy od tego, jakie te kolory mają odcień- pokazałam siostrze kilka stylizacji co do tych dwóch kolorów, jednak Noemi uznała, że nijak do siebie pasują i nigdy nie połączy ich ze sobą. No cóż, każdy ma inny gust. 
Wróciłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Chwilę potem dostałam wiadomość od Harriet, że z Lexi idą do centrum handlowego, a potem na lody. Napisałam im, że szykuję się i jadę do nich. 
Ubrałam się w czarną sukienkę, sięgającą do połowy ud, założyłam szafirowe szpilki i wzięłam szafirową torebkę. Uczesałam włosy w wysoką kitkę i delikatnie się pomalowałam. Nałożyłam podkład, fluid, odrobinę pudru i pomalowałam rzęsy.
Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia. 
-Mamo! Tato! Idę się spotkać z Lexi i Harriet. Czy Mike będzie tak miły i mnie zawiezie do centrum handlowego?- krzyknęłam stojąc przy drzwiach. 
-Skarbie, przecież sama możesz pojechać- powiedziała mama, podchodząc do mnie. Mama ma blond włosy, które są lekko falowane i sięgają jej do ramion. Miała niebiesko-szare oczy i była zawsze szczupłą kobietą. 
-Dobrze wiesz, że nie lubie prowadzić w szpilkach. Poza tym Mike ma sprawy do załatwienia w centrum handlowym. Prawda Mike?!- krzyknęłam głośniej ostatnie zdań, dlatego żeby Mike mnie usłyszał. 
-Zawiozę ją mamo!- krzyknął chłopak i po chwili był już przy drzwiach z kluczykami do auta. 
-Wróćcie proszę przed 18. Perrie musi się przygotować na jutro do szkoły. Zresztą ty też. I macie się nie spóźnić, bo kolacja będzie czekała. 
-Dobrze mamo- powiedzieliśmy zgodnie i wyszliśmy z domu. 
-Mam nadzieję, że jak mnie wyciągnęłaś z domu to pomożesz mi z wyborem prezentu- odezwał się Mike, gdy siedzieliśmy już w srebrnym porsche.
-Może i ci pomogę, braciszku- zaśmiałam się. 
Po kilku minutach jazdy znaleźliśmy się pod centrum handlowym. Czekały już na mnie Harrie i Lexi. 
-No wreszcie Pezz!- zaśmiała sie Harriet i przytuliła mnie, a potem przywitałam się z Lexi. 
Harriet była to rudowłosa dziewczyna o pięknych, zielonych oczach i szczupłej sylwetce. Zawsze ubierała się z klasą i wręcz nie znosiła osób, które źle się ubierają. Twierdziła, że to jest niewybaczalne. Natomiast Lexi miała jasnobrązowe włosy i  fioletowe oczy. Dlaczego fioletowe? Podobno jej rodzina jest bardzo zróżnicowana i barwniki się zmutowały i ma fioletowe oczy. Ja tam uważam, że jest to niezwykłe. Lex ma figurą bardzo podobną do mojej, dlatego często wymieniamy się ciuchami. 
-Mike albo idziesz z nami i ci pomagamy albo pomagamy ci i czekasz na mnie- zaśmiałam się do brata. 
-Pójdę z wami, przynajmniej przypilnuję cię, żebyś nie kupowała wszystkiego aż wymarnujesz środki na koncie.
-Ha-ha. Bardzo udany żart, Mike!- powiedziałam do brata i udaliśmy się na zakupy. 
________________________________
Oto pierwszy rozdział. Jak na razie to tyle, nie chcę żeby wyszedł za długi. Podoba się?:D

Alison

Wstęp

Na wstępnie chciałam powiedzieć, że to nie będzie pierwsze opowiadanie jakie piszę :3
Mam ich naprawdę wiele na swoim pulpicie, a teraz chcę stworzyć coś zupełnie innego. 
Postaram się dodawać posty regularnie, ale nie wiem czy mi się to uda, ponieważ mam bardzo dużo nauki. 
O czym będzie to opowiadanie?
A więc będzie to opowieść szesnastolatki, która ma wszystko co można by było sobie wyobrazić. Wspaniały chłopak, idealne przyjaciółki, perfekcyjna rodzina. Jednak w życiu nigdy nie jest kolorowo. Dziewczyna pozna wiele sekretów, które są ukrywane przez wszystkich jej bliskich.
ZAPRASZAM DO CZYTANIA! xx

Alison